Poradnik bezpieczeństwa – czy to ma sens?

Poradnik bezpieczeństwa – czy to ma sens? Rozesłany niedawno poradnik bezpieczeństwa miał zwiększyć poczucie przygotowania obywateli na sytuacje kryzysowe. Zamiast tego wywołał pytania o realność zaleceń i ich oderwanie od faktycznych warunków infrastrukturalnych. Czy porady w broszurce mają odzwierciedlenie w rzeczywistości?
Założenia poradnika a rzeczywistość
Poradnik opiera się na założeniu, że obywatel dysponuje podstawową infrastrukturą ochronną i zasobami umożliwiającymi realizację zaleceń. W praktyce wiele z tych założeń nie znajduje potwierdzenia w rzeczywistości. Instrukcje dotyczące schronienia się, zabezpieczenia zapasów czy funkcjonowania bez dostępu do usług publicznych ignorują fakt, że większość budynków mieszkalnych nie spełnia minimalnych wymogów ochronnych.
Poradnik bezpieczeństwa – czy to ma sens? Brak schronów
Jednym z najpoważniejszych problemów jest niemal całkowity brak schronów spełniających współczesne standardy. Poradnik sugeruje korzystanie z piwnic jako miejsc względnie bezpiecznych, pomijając fakt, że znaczna część budynków nie posiada piwnic o wzmocnionej konstrukcji. W wielu przypadkach są to pomieszczenia niskie, zawilgocone i nieprzystosowane do dłuższego pobytu ludzi. Brakuje informacji o rzeczywistym stanie technicznym takich przestrzeni oraz o tym, jakie zagrożenia mogą się z nimi wiązać.
W obliczu realnego zagrożenia zwykły obywatel najczęściej nie ma gdzie uciekać. Nowoczesne budownictwo od lat ignorowało zapotrzebowanie na podpiwniczenia i nie gwarantowało choćby podziemnych schowków. Deweloperzy w celu obniżenia kosztów zupełnie rezygnowali z piwnic. Co więcej, władze często nawiązują do specjalnych aplikacji informujących o najbliższym schronie. Pomimo regularnej wojny trwającej za naszą granicą już od prawie 4 lat, tylko 3% społeczeństwa może liczyć na takie miejsce ucieczki.
Czy zatem nie lepiej przeznaczyć budżet na budowę podziemnych pomieszczeń zamiast na aplikacje i papierowe poradniki?
Fikcyjna ochrona budynków
Zalecenia dotyczące zabezpieczania mieszkań przed skutkami działań wojennych opierają się na przekonaniu, że indywidualne działania lokatorów mogą znacząco poprawić poziom bezpieczeństwa. W rzeczywistości konstrukcja większości budynków wielorodzinnych nie pozwala na skuteczne wzmocnienia. Poradnik nie odnosi się do odpowiedzialności właścicieli i zarządców nieruchomości ani do potrzeby długofalowych inwestycji budowlanych. Skupia się na działaniach doraźnych, które nie zmieniają realnego poziomu ochrony. W obliczu nowoczesnych rodzajów broni porada o zaklejaniu okien taśmą klejącą wydaje się co najmniej komiczna.
Poradnik bezpieczeństwa – czy to ma sens? Energetyka
W treści poradnika pojawiają się zalecenia dotyczące zapewnienia alternatywnych źródeł energii. Nie uwzględnia się jednak skali problemu ani dostępności takich rozwiązań dla przeciętnego gospodarstwa domowego. Agregaty prądotwórcze, magazyny energii czy instalacje odnawialne wymagają znacznych nakładów finansowych oraz odpowiedniej infrastruktury. Poradnik nie wyjaśnia, w jaki sposób państwo zamierza wspierać takie inwestycje ani jak mają one funkcjonować w warunkach powszechnego kryzysu.
Przeciętny obywatel nie ma pieniędzy na zakup agregatu, nie posiada wystarczającej ilości miejsca na jego przechowywanie oraz warunków do bezpiecznego składowania paliwa. Poradnik nie przewiduje sytuacji, w której każde mieszkanie w bloku zaopatruje się w kilka kanistrów benzyny. O wiele bardziej bezpiecznym i praktycznym rozwiązaniem byłoby tworzenie ultrabezpiecznych elektrowni oraz infrastruktury nastawionej na szybkie niwelowanie przerw w dostawie prądu.
Dostęp do wody
Kolejnym elementem są zalecenia dotyczące gromadzenia zapasów wody. Wskazuje się na potrzebę posiadania określonych ilości, nie odnosząc się do problemu jej długoterminowego przechowywania i jakości. Nie porusza się kwestii zabezpieczenia ujęć wody ani odporności sieci wodociągowych na uszkodzenia. W praktyce większość obywateli jest całkowicie zależna od scentralizowanych systemów, które w sytuacji konfliktu mogą przestać działać. Poradnik nie oferuje realnych alternatyw.

Infrastruktura drogowa i ewakuacja
W poradniku pojawiają się ogólne odniesienia do możliwości ewakuacji, jednak bez analizy stanu infrastruktury drogowej. Sieć dróg nie jest przystosowana do masowego przemieszczania się ludności w krótkim czasie. Wąskie gardła komunikacyjne, brak obwodnic oraz niedostateczna liczba tras alternatywnych stanowią poważne ograniczenie. Nie przedstawiono planów koordynacji ruchu ani zabezpieczenia transportu publicznego. Zalecenia w tym zakresie mają charakter czysto teoretyczny i nie przekładają się na wykonalne scenariusze.
Poradnik bezpieczeństwa – czy to ma sens? Co z plecakiem ucieczkowym?
Absurd tzw. plecaka ucieczkowego polega przede wszystkim na rozdźwięku między koncepcją a realnymi warunkami, w jakich miałby on zostać użyty. Pierwszym problemem jest brak jasno określonego celu ucieczki. Twórcy poradnika zakładają istnienie bezpiecznego miejsca, do którego można się udać. Ucieczka bez celu jest w praktyce chaotycznym przemieszczaniem się, które zwiększa ryzyko zamiast je ograniczać. Czy w razie konfliktu zbrojnego obywatele mają ukrywać się w lasach? Na to wskazuje sugerowana zawartość plecaka.
Kolejny absurd dotyczy skali i masowości zjawiska. Jeżeli plecak ucieczkowy ma być rozwiązaniem powszechnym, to oznacza, że miliony ludzi miałyby jednocześnie podjąć próbę ewakuacji. Infrastruktura drogowa, transportowa i logistyczna nie jest na to przygotowana. W takich warunkach indywidualne przygotowanie traci znaczenie. Dworce kolejowe i autobusowe pełne uciekinierów oraz zakorkowane trasy w stronę granic stanowią śmiertelne pułapki, z których nawet najlepiej przygotowany plecak nie gwarantuje ucieczki.
Poradnik bezpieczeństwa – czy to ma sens? Zagrożenie biologiczne i nuklearne
W obliczu zagrożenia ze strony nowoczesnych rodzajów broni masowego rażenia, poradnik zaleca… oddalenie się ze strefy skażenia. Nie przedstawia użytecznych wskazówek w przypadku skażenia powietrza, wody czy obecności promieniowania. Słowem nie wspomina o konieczności ukrycia się na co najmniej kilkanaście dni w podziemnych pomieszczeniach posiadających własną elektryczność, filtrację powietrza oraz wody. Ponieważ takich w naszym kraju praktycznie nie ma. Są za to pieniądze na wysyłkę ogromnych ilości broszur.
Odpowiedzialność przerzucona na obywateli
Analiza poradnika wskazuje na wyraźne przeniesienie odpowiedzialności za bezpieczeństwo na jednostki. Państwo ogranicza się do formułowania ogólnych wskazówek, nie przedstawiając systemowych rozwiązań ani harmonogramów działań. Brakuje informacji o inwestycjach w infrastrukturę ochronną, szkoleniach czy ćwiczeniach. Obywatel powinien sam się zaopatrzyć w zapasy, sam zorganizować przestrzeń schronienia. Od państwa zamiast systemu schronów, bezpiecznej infrastruktury i zapasów dostaje… ilustrowaną książeczkę. W dobie internetu i sztucznej inteligencji, każdy mógłby sobie wygenerować te treści w kilka sekund.
Poradnik bezpieczeństwa – czy to ma sens? Podsumowanie
Jaki jest stosunek kosztów rozesłania poradnika do realnej wartości zwiększenia bezpieczeństwa? Przy braku infrastruktury akcja informacyjna ma bardzo niską wartość praktyczną. Środki przeznaczone na dystrybucję i promocję mogłyby zostać wykorzystane na audyty schronów, modernizację budynków czy przygotowanie planów ewakuacyjnych. Nic dziwnego, że obywatele podnoszą głosy krytyki i sygnalizują, że otrzymana „pomoc” wprawia ich w ponure rozbawienie.
Poradnik, zamiast dostarczać praktycznej wiedzy, obnaża kluczowe braki systemowe. Jego zalecenia w dużej mierze nie mogą zostać skutecznie wdrożone przez obywateli. W obecnym kształcie inicjatywa ta budzi wątpliwości co do sensu i efektywności wykorzystania środków publicznych. Czy cztery lata od rozpoczęcia wojny w Ukrainie nie wystarczyły na jakąkolwiek mobilizację w Polsce?
Źródła:
https://www.gov.pl/web/poradnikbezpieczenstwa
Źródło obrazka: https://www.gov.pl/web/poradnikbezpieczenstwa
Jakie zawody mogą wykonywać psy? Jak pies pomaga człowiekowi?







