Jak podglądają nas korporacje?

|
Jak podglądają nas korporacje?

Samochód, telefon, zegarek, kamera w domu i aplikacje używane każdego dnia generują ogromne ilości informacji o użytkownikach. Dane te mają wartość, ponieważ pozwalają firmom poprawiać usługi, przewidywać potrzeby klientów i zwiększać bezpieczeństwo. Jednocześnie coraz częściej pojawia się pytanie, gdzie kończy się analiza danych, a zaczyna obserwowanie społeczeństwa. Jak podglądają nas korporacje?

Dane to nowa forma władzy

Jeszcze kilkanaście lat temu największym źródłem informacji o człowieku były dokumenty, rozmowy i rejestry prowadzone przez instytucje. Obecnie wiele danych powstaje automatycznie podczas zwykłego korzystania z technologii. Smartfon zapisuje lokalizację, aplikacje analizują zachowania, sklepy internetowe śledzą zainteresowania, a urządzenia podłączone do sieci zbierają informacje z prywatnych przestrzeni. Użytkownicy dostrzegają to, jak wiele ich ruchów jest stale śledzonych i zadają pytanie: czy to konieczne?

Firmy argumentują, że dane są potrzebne do tworzenia lepszych produktów. Dzięki nim można szybciej wykrywać oszustwa, dopasowywać reklamy, poprawiać działanie systemów sztucznej inteligencji czy zapewniać pomoc w sytuacjach zagrożenia. Problem pojawia się wtedy, gdy użytkownik nie ma pełnej wiedzy, jakie informacje są zbierane i kto może mieć do nich dostęp.

Jak podglądają nas korporacje? Tesla i kamery w samochodach

Jednym z głośniejszych przykładów problemów z prywatnością był przypadek Tesli. Samochody tej firmy są wyposażone w kamery zewnętrzne i wewnętrzne, które pomagają w działaniu systemów wspomagania kierowcy oraz rozwijaniu technologii autonomicznej jazdy. Dane z tych kamer mogą być wykorzystywane m.in. do trenowania algorytmów.

W 2023 roku Reuters opisał sytuację, w której byli pracownicy Tesli twierdzili, że między 2019 a 2022 rokiem część firmowej załogi udostępniała sobie nagrania i zdjęcia z kamer samochodów klientów. Według relacji miały pojawiać się tam materiały przedstawiające prywatne sytuacje użytkowników, wypadki czy obrazy z okolic domów. Sprawa wywołała burzę oraz spory kryzys wizerunkowy. Klienci zastanawiali się, czy firmy Tesla ma wystarczającą kontrolę nad dostępem do danych pochodzących z własnych urządzeń. Sam fakt istnienia kamer w samochodzie nie oznacza jednak automatycznie naruszenia prywatności. Takie systemy mogą zwiększać bezpieczeństwo, pomagać w analizie wypadków i poprawiać działanie technologii. Znaczenie ma natomiast sposób przechowywania danych, ograniczenie dostępu oraz jasne zasady informowania użytkowników.

Jak podglądają nas korporacje? Palantir

Jeszcze większe kontrowersje budzą firmy zajmujące się analizą ogromnych zbiorów informacji. Jednym z najbardziej znanych przykładów jest Palantir Technologies, przedsiębiorstwo założone w 2003 roku między innymi przez Petera Thiela i Alexa Karpa. Firma tworzy systemy pozwalające łączyć dane z wielu źródeł i wyszukiwać w nich zależności.

Technologie Palantira były wykorzystywane przez instytucje rządowe, służby bezpieczeństwa oraz organizacje zajmujące się analizą zagrożeń. Zwolennicy firmy wskazują, że takie narzędzia mogą pomagać w wykrywaniu działalności terrorystycznej, przestępczości zorganizowanej czy analizowaniu sytuacji kryzysowych. Zwykli obywatele obawiają się natomiast tworzenia systemów, które pozwalają łączyć ogromne ilości danych i mogą zostać wykorzystane poza pierwotnym celem.

Smartfony, aplikacje i codzienna obserwacja

Najbardziej powszechna forma śledzenia nie odbywa się jednak za pomocą specjalistycznych systemów wywiadowczych, ale przez zwykłe aplikacje. Programy instalowane na telefonach często proszą o dostęp do lokalizacji, kontaktów, zdjęć, mikrofonu czy historii aktywności.

Modelem biznesowym wielu darmowych usług internetowych jest zbieranie danych i wykorzystywanie ich do personalizacji reklam. Informacje o zainteresowaniach, zakupach czy odwiedzanych stronach pozwalają tworzyć szczegółowe profile użytkowników. Dla firm jest to sposób na skuteczniejsze dotarcie do klientów, ale dla części osób oznacza utratę kontroli nad własnym cyfrowym śladem. Kto wie, gdzie dane mogą powędrować za odpowiednie pieniądze?

Problem dotyczy także urządzeń domowych. Inteligentne głośniki, kamery bezpieczeństwa i inne elementy tak zwanego internetu rzeczy mogą rejestrować informacje z prywatnej przestrzeni. W przypadku firmy Ring, należącej do Amazona, amerykańska Federalna Komisja Handlu zarzucała przedsiębiorstwu niewystarczające zabezpieczenie dostępu do nagrań klientów oraz problemy z ochroną prywatności.

Jak podglądają nas korporacje?
Jak podglądają nas korporacje?

Jak podglądają nas korporacje? Korzyści z kontroli i analizy danych

Kontrola oparta na danych ma również pozytywne strony. Systemy monitoringu pomagają chronić budynki, wykrywać zagrożenia i ograniczać przestępczość. Analiza ruchu drogowego pozwala zmniejszać korki, a dane medyczne mogą wspierać badania nad chorobami i skuteczniejszym leczeniem. W sektorze prywatnym analiza danych umożliwia tworzenie wygodniejszych usług. Nawigacja przewiduje korki, banki szybciej wykrywają podejrzane transakcje, a platformy internetowe mogą proponować treści dopasowane do zainteresowań użytkownika.

Problemem nie jest więc samo istnienie danych, lecz brak równowagi między firmą a użytkownikiem. Jeżeli jedna strona wie niemal wszystko i ma na każde zawołanie cały sztab prawników, a druga nie wie, co dokładnie jest zbierane i jak długo przechowywane, pojawia się ryzyko nadużyć. Zwyczajny użytkownik bywa zmuszany do udostępnienia danych, by w ogóle zalogować się do danej aplikacji, a klauzule o wykorzystaniu danych otrzymuje w wielostronicowym regulaminie, którego prawdopodobnie nie będzie miał czasu przeczytać. Na co często liczą twórcy aplikacji.

Jak podglądają nas korporacje? Zagrożenia

Największym zagrożeniem jest utrata prywatności. Dane raz zebrane mogą zostać wykorzystane w innym celu niż pierwotnie zakładano. Mogą też trafić w niepowołane ręce w wyniku włamania lub błędu pracowników.

Istnieje również ryzyko tworzenia szczegółowych profili obywateli. Informacje o poglądach, zdrowiu, finansach czy zachowaniach mogą wpływać na decyzje podejmowane wobec konkretnej osoby, na przykład przez reklamodawców, firmy ubezpieczeniowe czy instytucje. Przykładem może być działalność organizacji Cambridge Analytica pozyskujące dane użytkowników Facebooka na rzecz targetowania kampanii wyborczej w USA.

Kolejnym problemem jest przyzwyczajenie społeczeństwa do stałej obserwacji. Jeżeli użytkownicy zaakceptują brak prywatności jako normalny element korzystania z technologii, odzyskanie kontroli nad danymi może stać się trudniejsze.

Jak ograniczyć śledzenie?

Całkowite uniknięcie zbierania danych jest obecnie bardzo trudne, ale można znacząco ograniczyć skalę takiego cyfrowego podglądactwa. Regularnie sprawdzajmy uprawnienia aplikacji i odbierajmy dostęp do informacji, które nie są potrzebne do działania programu.

Warto też korzystać z silnych, unikalnych haseł oraz uwierzytelniania dwuskładnikowego. Aktualizowanie systemów i aplikacji zmniejsza ryzyko wykorzystania luk bezpieczeństwa. Zalecamy też ostrożniejsze korzystanie z darmowych usług, które często zarabiają właśnie na danych użytkowników.

W przypadku urządzeń domowych i samochodów warto sprawdzać ustawienia prywatności, zasady przechowywania danych oraz możliwość wyłączenia niektórych funkcji. Świadome korzystanie z technologii nie eliminuje wszystkich zagrożeń, ale pozwala odzyskać część kontroli. Może poświęćmy choć jedno popołudnie na przejrzenie regulaminów korzystania np. z urządzeń IoT? Lub zróbmy research, jaka firma zbiera dane z wbudowanego do samochodu GPS-u?

Źródła:

Polecamy także lekturę naszych innych artykułów:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Podobne wpisy